poniedziałek, 13 lutego 2012

clean

za pomocą niego
drogi kolego

posprzątam po tobie
nie zamknę się w sobie
oczyszczę ciało

jakby tego było mało

wypiorę pościel i głowę
przestawię litery w słowie love

jeszcze kilka rzeczy po drodze spierdolę
strojąc się w szmaty kolorowe

złote paznokcie, na polikach gwiezdny pył

był

było
byłeś
wodą się zmyłeś

forma najprzeszlej dokonana
będę się z tego śmiała
od jutra rana.

środa, 25 stycznia 2012

see you soon

prawie się nie znamy
i mimo, że myślę o tobie mało
to jakby coś się stało

gdy przychodzisz lubię

wtedy roztrzepane słowa gubię
nie patrzę ci w oczy
w obawie, że mnie zauroczy

cześć

chciałabym pójść z tobą gdzieś
zapytać jakie masz plany na potem
i czy boisz się latać samolotem?

zjeść kolację, pójść do kina
bo to się zwykle tak zaczyna

chłopak i dziewczyna.

zadzwoń zatem proszę


bo ja się z tym zamiarem noszę
lecz brakuje mi odwagi
bo wiem, że spodobasz mi się nagi























wtorek, 3 stycznia 2012

nic nie czuje

a
ciało się nie  buntuje
gdy
usta na czerwono maluje
i koloru nie czuję

człowieka na drodze spotkanego
widzę i nie odczuwam tego

radości nie czuję
ani tego, że ludzie to chuje

niepoprawnie
wtedy,  kiedyś
dawniej

trochę się jednak zmieniło
ekscytujące już  wszystko było

było i nie wiem czy wróci
niemniej mnie to nie smuci

nie cieszy
nie tęskni
nie czeka
jedynie zwleka
i już nie marzy,że coś się jeszcze zdarzy.

wtorek, 20 grudnia 2011

15 i pół tygodnia



przekonanie o dojrzałości
ukazuje poziom nieporadności
rymuje
manipuluje
w ryj sobie pluje

poczucie własnej wartości
sprawia, że nigdy nie pości

nie zdarzyło się nic spektakularnego
a ja nie trawię byle czego

być czy chcieć ?

cię już nie mieć

czuć
móc
głową tłuc

serce mieć z mięsa nie z kamienia
choć nie wiem czy to cokolwiek zmienia

czas w miejscu nie stoi
czasem mnie to niepokoi

i robiąc rachunek sumienia

wiem, że nie powinnam była korzystać z twego ramienia.

sobota, 12 listopada 2011

rilejszynszip

związek
związuje ludzi
czasem emocje studzi
para, ich dwoje
w pokoju na stole
w ich wspólnym domu,
nie po kryjomu

się ze sobą związali
i rzadko opuszczali
telefonicznie rozmawiali
wiadomości literami pisali
często ruchali.

nic nie ustalali.
dziać się życiu pozwalali.
tylko, że ciągle się gubili
bo jednak bardziej osobno niż razem byli.
w myślach, mowie, uczynkach
zaniedbywali

jak gdyby nie odczuwali

robili tylko tyle
by nie zdechły motyle.
a to za mało
by się działo.

czwartek, 10 listopada 2011

exhausted

nie ma
a był

został pył.

a może go nigdy nie było
może mi się tylko śniło

sama do rana.
a potem do wieczora.
i następnego rana.
wciąż bardziej sama

w końcu  przyjdzie wiosna
jednakże nieradosna.

bo nie ma go
a był

nie został nawet pył

czwartek, 3 listopada 2011

shit happens

niejednokrotnie
bywa przewrotnie
w tym całym zamieszaniu
w porannym planowaniu
w tym życiu, wtorku, listopadzie
i nic na to nie poradzę
dzień zostawia cień
cień nocy
o czwartej, po północy
nie zdarza się nic złego
nie chcę powiedzieć, że dobrego
w ostatecznym dnia rozrachunku
koszty i straty
spłacane raty
za dobre chwile
potrafię liczyć
i się nie mylę…




poniedziałek, 31 października 2011

niebajka

gdzieś tam
zupełnie niedaleko
za piątą górą, za siódmą rzeką
mieszkała ona
cudem ocalona
z życiem skłócona
często zmęczona
wiecznie wkurwiona
czas przepuszczała przez zimne palce
nocą we śnie puszczała latawce
i ciągle się bała
nie dotykała, tylko muskała
ciała innego, jakże obcego
co zranić ją mogło do żywego
nie oddychała
pod powierzchnią pływała
czasem jadała, mało spała
lawirowała
między życiem a nie byciem
w źle rozumianym samozachwycie
sto razy upadała i wstawała
i jakby nauk  nie wyciągała
zgubiona w  jakimś lesie na polanie
nie obchodziło jej czy słońce wstanie
lato czy zima
jeden chuj
wybudowała ogromny mur
leżała na podłodze
i ciągle nie wiedziała
czy będzie nadal trwała.

środa, 19 października 2011

I want your love, love, love


jestem w  jakimś niebie
kromką smalcu na chlebie

albo między, w drodze,
już nie leżąc na podłodze.

nie sama.
nie chyba

najpewniej

we dwoje
nastroje

jak gdyby
nie chciałam

się zakochałam.

sobota, 24 września 2011

skłonna jestem uznać

że jednak istnieje

to o czym wolę głośno nie mówić
nie myśleć
nie wodzić na pokuszenie

losu.
losów
dwojga ludzi
pętlą nieprawdopodobnie, nieprzewidzianych zdarzeń splątanych

postawionych przed faktem najdoskonalej niedoskonałym

tryb przypuszczający
dokonuje się.

ni chuja nic nie powiem.

pozwolę mu.