piątek, 5 sierpnia 2016

kic kic

pozorne niby nic
a tu śmierć kic kic
zabiorę ci matkę
a na dokładkę babkę
a gdy będziesz niegrzeczną dziewczyną
zabiorę też córkę i syna
mogą być nienarodzeni
wnet się zmieszczą do kieszeni

sobota, 6 czerwca 2015

dies natalis domini

dziewczyna taka
co ma w głowie ptaka

niebieskiego
skurwesyna przebrzydłego

kocha zwirzęta i dzieci
nikt tym słowom nie zaprzeczy

zapewne segreguje śmieci 

dba o przyrodę
by z czystym sumieniem
nocą, z duszą nad ramieniem
oddać się mężczyźnie filozofowi
co jej głupie pomysły powybija z głowy

dysocjacja to jej drugie imię
jeśli będzie chciała
na podłodze zginie

skarpety nosi po kolana
i dziwić jej nie przestaję, że nie jest kochana 

mądra niesłychanie
zjada książkę na śniadanie 

czasu ma całkiem mało
choć gdyby coś się działo

przyjedzie ze wsi pod poznaniem 
i pocałuje w czoło utrapione
mając na głowie z cierni koronę

na sztuce się zna i muzyce
dziw bierze że nie śpiewa w zespole
o melancholijnej estetyce

wrażliwości w niej zbierają oceany
na jezusa rany
przysięgać będzie miłość dozgonną i oddanie
choćby nie wiem co się stanie 

orientacje zmienia zwinnie
gdy zapozna człowieka, który myśli płynnie

logiczne myślenie 
posiada w cenie

choć przedmiot to drogi
wart wszelkiej trwogi









czwartek, 16 kwietnia 2015

ela

nie jedno ma imię
i wiecej niż dwa :
niebieskooka elżbieta 
lodowa księżniczka 
i
ku-rwa

życie ją wyuczyło
swoje mieć zdanie 
zjadać złe słowa na drugie śniadanie 
na pierwsze pije sok z pokrzywy
chce mieć organizm zdrowy i żywy

na umyśle nie chory
nawet gdy we mgle na czarne wchodzi tory

blizna na kolanie stara
zapomnieć nie pozwala 
że od dziecka ma swoje pojmowanie

za nic jej groźby
i ludzi błaganie 
nic sie nie stanie 
nic się nie dzieje 
spokój ma w głowie tylko w niedziele 




piątek, 16 maja 2014

rozstanie

nie rozważam tych konsekwencji w kategorii pustki
ani w uczuciu braku

raczej w sensie większej ilości miejsca
w odczuciu przestrzeni. 

czwartek, 8 maja 2014

przykazania gorszego człowieka

przykazania gorszego człowieka

pierwsze przykazanie gorszego człowieka:
nie umiesz i nie będziesz umieć kochać tak mocno jak lepszy człowiek

drugie przykazanie gorszego człowieka:
bo nie możesz mieć lepiej, gorzej to twoja zasługa

trzecie przykazanie gorszego człowieka:
nie będziesz mieć kategorii. nie jesteś czyjś jesteś niczyj. nie jakiś tylko nie nijaki. nie dobry bo gorszy

czwarte przykazanie gorszego człowieka:
nie uda się, a wina jest po stronie gorszego człowieka

piąte przykazanie gorszego człowieka:
na wieki wieków

szóste przykazanie gorszego człowieka:
tak się mści oddanie serca

siódme przykazanie gorszego człowieka:
i bezczelność w chęci jego odzysku.

ósme przykazanie gorszego człowieka:
jesteś gorszym człowiekiem bo nie umiesz kochać wystarczająco

dziewiąte przykazanie gorszego człowieka:
i w chwili słabości pomyślałeś o sobie.

dziesiąte przykazanie gorszego człowieka:
żyj teraz z tym.

jedenaste przykazanie gorszego człowieka:
sam

amen

niedziela, 23 marca 2014

"nikt nie wyjdzie stąd żywy"

biegamy jak te kury bez tej odrąbanej głowy
po omacku poszarpani do połowy
przewracamy się próbując wstać
tryskamy  krwią bojąc się bać
dziobem wykrzyczeć coś jeszcze chcemy
ale jak te kury w gorącym rosole
i my w tym padole w końcu naumrzemy

wtorek, 11 lutego 2014

soft

choć wyjdziemy na powietrze
ty nago, ja w kaszmirowym swetrze

koloru białego
chcę być niewinna bardziej od niego

lubię czuć miękkość na ciele

w zeszłą niedzielę
całkiem poważnie pomyślałam

że przecież kiedyś się latać nie bałam
potem to zapomniałam

gdzie jesteś
ty

pamiętasz o czym śniliśmy sny ?

jak głupie psy
my

możesz zadzwonić jeśli chcesz
i tak nie odbiorę
przecież wiesz





niedziela, 9 lutego 2014

happy pills

wkurwia mnie najmocniej
że moje starania są bezowocne

ty masz nową dziewczynę
a ja w tabletkach serotoninę

za każdym razem serce mnie boli
gdy twoje ciało, jej ciało  pierdoli

chciałabym krzyczeć ci w całą twarz

za kogo kurwa ty się masz ?

boję się w nocy spać
boję się bardzo rano wstać

w myślach wciąż czuwam
ciebie odczuwam
bardzo nie lubię
gdy siebie gubię

cienka granica
niby to pokój
a już piwnica

drogi mojej jest to połowa
czasem od smutku pęka mi głowa

nie wiem nawet dokąd zmierzam
i komu duszę swoją zawierzam

boję się że spotkam cie na ulicy
że twoje imię za mną zakrzyczy

gdy będę już całkiem daleko
ty znowu rozlejesz ze zwierząt mleko

wprost u stóp moich bosych
wiesz że nie lubię gdy tak czeszesz włosy

nie chcę żebyś wrócił
z tej pożal się boże podróży
w butach zmoczonych w przydrożnej kałuży

już nie myślę, że coś znaczę
jestem smutna lecz nie płaczę

w kącie skulona
z kundlem skundlona

trochę wciąż dzika, lecz oswojona

on  przypomina ciebie mało
trochę młodością,
nic się nie stało










niedziela, 29 grudnia 2013

no love



to nie miłość
bo nigdy cię nie kochałam
bo cię kochać nie umiałam
albo może wprost nie chciałam

to jest duma urażona
próżna i bardzo tobą już zmęczona

gorsza niż złamane serce o wiele
nie wyleczysz jej w kościele
nie ma takiego świętego żeby krzyczeć na pomoc do niego
nikt ci pomóc nie może
rozpacz powoduje że zamarznąć chcesz na dworze

jak kurwa tania
której za orgazm pięćdziesiąt polskich złotych płacisz
bo obsłuży cię bez gaci
jeśli takie masz życzenie
mylisz miłość z doświadczeniem 
dowartościowania nie ma w cenie

wykrzyczeć tego żalu się nie da
a we mnie taka dojrzewa potrzeba
by zrzucić te ciężkie uczuć kilogramy
uderzyć się w głowę mocnymi pięściami

gdzie byłeś boże święty
gdy mnie porwało w czarne odmęty
paliłeś wtedy z ironii skręty
ręka twoja nie broniła ode złego 
gdy karmił padliną moje ego

teraz ty
drogi kolego
przypadkowo spotkany
liżesz brudne od niego rany

pomożesz mi proszę
bo ja w sobie lęk wciąż noszę
jak wierzchnie ubranie
musisz zrobić w gorącej wodzie pranie

naparzyć ziół na ukojenie
spełnić jedno moje marzenie
kocem nakryć zmarznięte ciało 
możesz się mną zająć mało

tyle ile ci się będzie chciało